W strone Hollyhead
Sobota 26 czerwca – opuszczany Londyn
Po kilkudziesieciogodzinnym pobycie w Londynie, dzisiaj o 18.00 go opuscilismy na pokladzie autobus lini Euroline udalismy sie w strone szmaragdowej wyspy. Dlaczego wybralismy autobus, a nie samolot? To proste – bylo taniej:-). Dalekobiezne podroze autobusem zawsze mnie przerazaly a wizja spedzenia ponad 10 godzin we wnetrzu autobusu była nie do przyjecia. Natomiast po tych wszystkich autobusowych trasach w Ameryce Poludniowej jestesmy tak zaprawieni w boju, ze 12 godzinna podroz z Londynu do Dublina wydaje sie jak przejazdzka podmiejskim autobusem
. I wiecie co – porozowanie autobusem spodobalo mi sie bardziej niż samolotem. Po pierwsze nie trzeba przechodzic tych wszystkich kontroli bezpieczensta, skanerow, przeswietlen, sciagania butow i paskow u spodni. Po drugie nie trzeba sie martwic restrykcjami zwiazanymi z waga i wymiarami bagazu. Można rozkoszowac sie widokami za oknem, no i co najwazniejsze powietrze w autobusie nie ma tego wstretnego zapachu i nie wysusza tak strasznie skory jak mieszanka podawana do oddychania w samolotach. Apropos widokow – dzisiaj po raz pierwszy udalo nam sie zajac miejsce na pierwszych fotelach, zaraz za kierowca i az do zachodu slonca moglismy podziwiac angielskie pejzaze. Czasu było sporo bo slonce zniknelo za horyzontem około 22.00. W porownaniu z Rio de Janeiro, gdzie slonce zachodzilo około 17.00, dzien był dluzszy o dobre kilka godzin. Po drodze zatrzymalismy sie w Birmingham, aby z tamtejszego dworca zabrac kilku podroznych. Kilka minut po 1 nad ranem dojechalismy do portu w Hollyhead, z którego o 2.00 na pokldzie promu StenaLine odplynelismy w strone Dublina. Podczas rejsu, wszyscy musieli opuscic autobus i przejsc do strefy pasazerskiej, na ktorej było kilka barow (za ktory – gdyby sie chcialo z niego skorzystac – trzeba było placic osobno) z alkoholem i lekkimi przekaskami oraz poczekalnia. W jej wnetrzu udalo nam sie znalesc wyglodna kanape na ktorej przespalismy prawie cala trzygodzinna przeprawe przez morze celtyckie. Obudzielismy sie dopiero kiedy prom cumowal przy brzegu. Zeszlismy na poklad na ktorym stal nasz autobus i wraz z nim opuscilismy prom kierujac sie w strone centrum Dublina. Podroz nie trwala dlugo
po okolo 5 minutach bylismy pod dublinskim dworcem autobusowym. Wypakowalismy nasze bagaze i skierowalismy sie w strone hostelu, ktory zarezerwowalismy sobie jeszcze z Brazylii. Chociaz ostatnich kilka miesiecy spedzilismy w hostelach, nigdy jeszcze nie nocowalismy w hostelu w Dublinie. Dzisiejsza noc bedzie pierwsza
.
Pasy bezpieczenstwa w autobusie, dobre co?
Angielska autostrada
Port w Holyhead
Kolejne interesujace miejsce do spania



