Jola & Lukasz – dookola swiata
Around the World in Five Months

Powrot do Europy

Czwartek 24 czerwca – ostatni dzien w Brazylii

Kiedy w polowie stycznia czekalismy na pierwszy, rozpoczynajacy nasza podroz lot, data powrotu wydawala sie strasznie odlegla, prawie nieosiagalna. Niestety, czas ma to do siebie ze ucieka bardzo szybko, przyspieszajac szczegolnie wtedy, kiedy dobrze sie bawimy. Az trudno uwierzyc jak te piec miesiecy przelecialo. To juz wlasciwie koncowka naszej podrozy. Dzis wieczorem opuscimy Ameryke Poludniowa i po kilkumiesiecznej przerwie wracamy do Londynu, do ktorego powinnismy doleciec – uwzgledniajac zmiane czasu – w piatkowe popoludnie. W Londynie odwiedzimy znajomych, u ktorych zatrzymiemy sie na noc, a w sobote ruszamy do Dublina :-) , aby tam pozamykac wszystkie nasze sprawy przed wielkim powrotem do Polski. Jak dlugo tam zostaniemy narazie jeszcze nie wiemy (sadze ze okolo 2, moze 3 tygodni) – wszystko zalezy od tego jak dlugo zejdzie nam na pozalatwianie wszystkiego. Mam nadzieje ze wszystko pojdzie gladko i nie bedziemy musieli siedzic tutaj za dlugo.

Ale wrocmy do ostatniego z egzotycznych dni naszego podrozowania. Dzisiaj wstalismy bardzo wczesnie żeby jak najdluzej nacieszyc sie ostatnim dniem naszej okoloziemskiej podrozy. Wczoraj mielismy nadzieje ze pogoda sie poprawi – i tak tez sie stalo :-) . Przywital nas cieply, sloneczny dzien a temperatura dochodzila do 29st. Poniewaz konczacy nasza podroz lot z Rio de Janeiro do Londynu byl o 23.15, wiec mielismy caly dzien aby wygrzac sie troche na plazy:-). Szybko sie spakowalismy, oddalismy nasze plecaki do hostelowego depozytu i czym predzej udalismy sie na plaze. Pomimo ze bylo na niej mnostwo ludzi, to Copacabana jest na tyle duza ze nie bylo problemu ze znalezieniem miejsca. Rozlozylismy reczniki nad samym brzegiem oceanu i – po przywiazaniu wszystkiego co moglo by sie spodobac spacerujacym po plazy zlodzieja do siebie – zaczelismy sie rozkoszowac ostatnimi promieniami brazylijskiego slonca. Tak, tak z tym wiazaniem rzeczy do siebie to nie ma zartow – wystarczy na chwile cos sposcic z oka i juz tego nie ma. Zupelnie jakby wyparowalo od goraca :-) . I nie chodzi tylko o jakies drogie przedmioty jak telefony czy aparaty fotograficzne, zlodziejowi moze spodobac sie wszystko. Slyszelismy jak jednej dziewczynie zniknely stare klapki i musiala wracac do domu na bosaka :-) .

Na plazy poleniuchowalismy do poznego popoludnia, po czym poszlismy do hostelu, aby zabrac nasze plecaki i wziasc prysznic. Hostel opuscilismy chyba okolo 19.00 i miejskim autobusem pojechalismy na lotnisko. Odprawilismy sie, nadalismy nasze plecaki a urocza pani celniczka wbila nam ostatnia podczas tej podrozy pieczatke do paszportu. Z jednej strony bylo nam smutno ze to juz koniec egzotycznych przygod i za chwile wrocimy do rzeczywistosci ale z drugiej bylismy szczesliwi ze juz wkrotce zobaczymy naszych bliskich i zaczniemy kolejny rozdzial naszego zycia pt. Powrot do Polski. Pelni obaw jak wszystko sie pouklada a jednoczesnie nadziei ze wszystko bedzie dobrze, zajelismy miejsca w samolocie. Z chwila kiedy kapitan oderwal jego kola od plyty lotniska, my zamknelismy poludniowo amerykanski etap naszej podrozy. Do zobaczenia w Europie!

Filmik zamykajacy nasza podroz znajdziecie tutaj:

http://www.youtube.com/user/naszapodroz?feature=mhw5#p/u

No Responses do “Powrot do Europy”

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.